„Monsanto Papers” – część 3. Syndrom „obrotowych drzwi”


W poprzedniej części pialiśmy o sposobach, w jaki ludzie opłacani przez przemysł manipulują faktami chcąc obronić tezę o bezpieczeństwie stosowania glifosatu. Niestety, instytucje decydujące o dopuszczeniu do korzystania z tej substancji zdają się nie widzieć ani tych manipulacji, ani powiązań ich autorów ze światem wielkiego przemysłu. A szkoda, bo wcale nie trzeba dużo zachodu, by się ich doszukać…

Kim są naukowcy broniący glifosatu?

30 lat temu pojawił się pierwszy „naukowiec”, który wpłynął na ocenę bezpieczeństwa stosowania glifosatu. Był to dr Marvin Kuschner, specjalista od nowotworów płuc, ówcześnie wykładający na Uniwersytecie Stanowym w Nowym Jorku. To właśnie z powodu jego odkrycia nowotworu nerki w grupie kontrolnej (tj. u myszy, którym nie podawano glifosatu, o czym pisałam w pierwszej części tego cyklu), wywiązała się kilkuletnia dyskusja. Ostatecznie, w 1991, amerykańska Agencja Ochrony Środowiska zmieniła klasyfikację glifosatu z „potencjalnie rakotwórczy” na „udowodniono, że nie powoduje raka.”
Czy oparcie się na odkryciu Kuschnera było słuszne? Czy był to człowiek o nieposzlakowanej opinii, niezależny naukowiec, którego jedynym celem było odkrywanie prawdy?
Niestety, nie. Do 1979 Kuschner był zatrudniony przez sam koncern Monsanto. W swojej karierze zawodowej świadczył on także usługi dla producenta azbestu, firmy Johns Manville Company pozwanej przez setki tysięcy poszkodowanych z powodu tej substancji. Chcąc ratować jej dobre imię (i finanse) w 1994 wraz z innym byłym konsultantem Monsanto, Garrym Williamsem, Kuschner opublikował artykuł naukowy stwierdzający, że „zawartość azbestu w powietrzu budynków publicznych, do których budowy go zastosowano, nie stanowi zagrożenia dla przebywających w nich osób”. Dodatkowo w artykule czytamy, że: „pozostawienie azbestu na miejscu jest najlepszym z możliwych rozwiązań.” Oczywiście jest to również najlepsze rozwiązanie dla jego producentów, którzy w innym wypadku musieliby zapłacić za usunięcie tej substancji. Kuschner zeznawał również jako świadek w procesie sądowym wytoczonym przez wdowy pracowników firmy Johns Manville, gdzie przedstawiał dowody na brak związku azbestu z rakiem.
Jednak doktor świadczył usługi nie tylko dla producentów azbestu czy glifosatu. Pod koniec lat 90-tych Kuschner bronił fabryki należącej do Eastman Kodak, którą posądzano o zanieczyszczenie ogromnych ilości wód podziemnych w mieście Rochester w stanie Nowy Jork. Na sali sądowej Kuschner dowodził, że substancja zanieczyszczająca, dwuchlorometan, uznana za trującą po wchłonięciu przez drogi oddechowe lub połknięciu, nie stwarza zagrożenia dla tamtejszych mieszkańców. Dodał nawet, że sam nie miałby żadnych obaw by wraz z nimi zamieszkać…

Tyle o Kuschnerze i jego „niezależnych opiniach”. Na kolejnych podobnych do niego naukowców  (i nie tylko) wypowiadających się w kwestii glifosatu przyszła pora 30 lat później:
Jak już wcześniej wspominałam, wobec nowych, bardziej restrykcyjnych regulacji UE dotyczących wydawania pozwoleń na stosowanie pestycydów oraz w związku z opublikowaną w 2015 opinią agencji Światowej Organizacji Zdrowia potwierdzającą rakotwórczość glifosatu, branża agrochemiczna miała nie lada problem do rozwiązania. I znalazła to rozwiązanie – miała to być publikacja serii artykułów naukowych sfinansowanych przez przemysł i broniących tej substancji.
Ich autorami byli przede wszystkim członkowie Glyphosate Expert Panel (GEP), czyli zespół powołany przez firmę Intertek, którego pracę opłacało Monsanto. 12 na 16 członków GEP było albo pracownikami tego koncernu albo jego konsultantami. Pozostałe osoby miały również powiązania ze światem przemysłu poza Michele Burns, co do której nie znaleziono żadnych tego typu relacji.

GEP opublikował szereg artykułów „naukowych”, tzw. Intertek Papers. Pomimo zapłaty otrzymanej od koncernów agrochemicznych, członkowie zespołu twierdzili, i tak to przedstawiano w mediach, że działają jako niezależni naukowcy. Wszystkie ich publikacje oraz wspomniany wcześniej artykuł Greima z 2015, zostały zamieszczone w jednym i tym samym czasopiśmie: Critical Reviews in Toxicology. 16 lat wcześniej, w innym czasopiśmie: Regulatory Toxicology and Pharmacology, również znalazła się publikacja broniąca glifosatu, napisana przez byłego konsultanta Monsanto i obecnego członka GEP, Gary Murraya Williamsa.
Oba te czasopisma znane są ze swoich związków z przemysłem. Przykładowo, publikacje w Regulatory Toxicology and Pharmacology potwierdzające bezpieczeństwo stosowania bisfenolu A, substancji zaburzającej pracę gospodarki hormonalnej, miały wpływ na na decyzję o dopuszczeniu do jej stosowania w
produktach dla niemowląt. W 2016 organizacja Center for Integrity oskarżyła oba czasopisma o rozpowszechnianie tzw. „junk science” czyli śmieciowej wiedzy. Według niej zawarte w nich artykuły „finansowane przez przemysł wprowadzają w błąd, a tym samym zagrażają zdrowiu publicznemu poprzez bagatelizowanie niebezpieczeństw płynących ze stosowania popularnych substancji. ”
Kanadyjska aktywistka Kathleen Ruth, zajmująca się głównie azbestem, określiła oba czasopisma jako „bezczelne przykłady działań na rzecz przemysłu”. Stwierdziła ona, że: „Trzeba mieć urojenia, by nie widzieć, że kwestie poruszane w tych czasopismach nie zagrożą zyskom przemysłowych gigantów. Tworzenie wątpliwości może trwać wieczność, a w między czasie niewinni ludzie będą umierać.”
Według naukowiec Jennifer Sass: „Szkodliwym działaniem jest w tym przypadku robienie bałaganu w literaturze naukowej. A z każdym kolejnym artykułem szala wagi przechyla się w stronę finansujących publikacje koncernów”.

Wracając do autorów Intertek Papers warto wspomnieć, że część z nich miało (lub ma nadal) powiązania z Międzynarodowym Instytutem Nauk Przyrodniczych ILSI. Funkcjonowanie tej organizacji finansują przemysłowi giganci tacy jak: Monsanto, Dow czy BASF. Celem działania ILSI jest „promowanie koncepcji naukowych przyjaznych przemysłowi oraz metod przeprowadzania ocen ryzyka danych produktów żywnościowych i substancji chemicznych.” Jak wynika z poniższej tabeli przynależność do ILSI to nie jedyna relacja, która z pewnością miała wpływ na wnioski wynikające z publikacji autorów Intertek Papers:

Publikacje Intertek Powiązania z przemysłem
Marilyn Aaderma Wspołautor 2 publikacji członek ISLI
John Acquavella Współautor 1 publikacji były pracownik Monsanto, a także Amgen (koncern biofarmaceutyczy) i ExxonMobil (giganta naftowego).
Sir Colin Berry Współautor 1 publikacji – były konsultant Monsanto,– członek American Council on Science and Health działającej na rzecz przemysłu tytoniowego, agrochemicznego, farmaceutycznego i paliw stałych,

– członek ciała doradczego dla Scientific Alliance, organizacji promującej poglądy antyśrodowiskowe i proprzemysłowe,

– członek rady nadzorczej Sense About Science, organizacji broniącej GMO i glifosatu.

David Brusick Współautor 2 publikacji – były konsultant Monsanto i innych firm chemicznych oraz farmaceutycznych,– pracownik Covance Labolatories, firmy, która w latach 90-tych opublikowała wyniki badań wskazujące, że: „przebywanie w nawet bardzo zadymionym pomieszczeniu jest bezpieczne dla osoby niepalącej.”
Joao Lauro Viana de Camargo Współautor 2 publikacji były konsultant Monsanto, a także takich firm jak: BASF, Bayer, DuPont, Ihara i Adama oraz brazylijskiej agencji rządowej CTNBio. CTNBio w 2014 dopuściła na terenie Brazylii uprawę 50 gatunków GMO, w tym soje odporną na działanie glifosatu.
David Garabant Współautor 2 publikacji Były konsultant Monsanto i Dow AgroSciences. W sądzie zeznawał na rzecz Bayer odrzucając możliwość istnienia związku między glifosatem i białaczką.
Helmut Greim Współautor 2 publikacji Naukowiec, którego związki z przemysłem są tak barwne, że opisałam je pod tabelą.
Larry Kier Współautor 2 publikacji były pracownik Monsanto i członek ILSI.
David Kirkland Współautor 2 publikacji były konsultant Monsanto
Gary Marsh Współautor 2 publikacji Ten naukowiec również wymaga szerszego opisu, zamieszczonego pod tabelą.
Ashley Roberts Współautor 1 publikacji były konsultant Monsanto i obecny pracownik Intertek
Keith Salomon Współautor 2 publikacji – były konsultant Monsanto,– były członek stowarzyszenia branżowego CropLife America,, które w 2004 wydało ponad 500 000 $ na kampanię uniemożliwiającą objęcie hrabstwa Mendocino strefą wolną od GMO.

– aktualnie członek ILSI.

Tom Sorahan Współautor 2 publikacji były konsultant Monsanto.
Douglas Weed Współautor 2 publikacji – założyciel i prezes firmy LLC. W 2013 LLC, wraz z gigantami branży GMO, opublikowała dokument tak bardzo zaostrzający kryteria brania pod uwagę danych epidemiologicznych przy ocenie danej substancji, że zgodnie z nim należałoby wykluczyć każde z .badań.– doradca ILSI.

– wiceprezes firmy konsultingowej Weinberg Group, która według Davida Robertsa „pracuje na rzecz producentów chemicznych tworząc niewiadome dotyczące wpływu substancji na zdrowie i środowisko, co znajduje swoje odzwierciedlenie w regulacjach prawnych.” Weinberg działał w ten sposób na rzecz teflonu i bisfenolu A.

Gary Murray Williams Współautor 3 publikacji konsultant Monsanto i członek ILSI

Czytanie pełnych życiorysów każdej z wymienionych osób byłoby z pewnością ciekawe, ale i czasochłonne. Dlatego pozwoliłam sobie skupić się tylko na dwóch moim zdaniem najbarwniejszych postaciach:

Helmut Greim jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Technicznego w Monachium. Został on odznaczony Orderem Zasług Federalnej Republiki Niemiec, czyli najwyższym odznaczeniem tego państwa, za swoja pracę na rzecz ochrony ludzi i środowiska.
28 września 2015 Greim, jako niezależny ekspert, wygłosił przemówienie przed niemiecką Komisją Rolnictwa. Rzecz dotyczyła wydanej niedawno opinii agencji Światowej Organizacji Zdrowia w sprawie glifosatu. Greim powiedział przed komisją: „Muszę przyznać, że nie mam pojęcia o co chodzi w tym całym zamieszaniu. Przecież glifosat nie jest rakotwórczy.”
Dziennikarze z niemieckiej telewizji ADR dowiedli jednak, że Greim wcale nie jest niezależnym naukowcem i ma liczne powiązania ze światem przemysłu. Profesor pracował jako konsultant dla koncernu Monsanto, a w latach 1998 – 2008 działał na rzecz ILSI. W 2015 wraz z Davidem Saltmirasem, pracownikiem Monsanto, Greim opublikował artykuł naukowy, z którego wynikało, że: „glifosat nie stanowi najmniejszego zagrożenia pod względem rakotwórczości dla ludzi.” Za publikację zapłaciło Monsanto, jednak profesor upierał się, że nie miało to wpływu na wynikające z niej wnioski.
Dużo wcześniej zanim Greim zaczął bronić glifosatu, podobnie bronił dioksyn i polichlorowanych bifenyli PCB, czyli substancji, które z czasem uznano za wysoce toksyczne. Profesor Erich Schondorf, prawnik środowiskowy i były prokurator oskarżający w sprawie tych chemikaliów, tak mówi o Greimie: „Był on fałszywym ekspertem, czyli kimś, kto nawet nie zasługuje by określać go mianem eksperta. Stał całkowicie po stronie producentów, co nie miało nic wspólnego z naukowym obiektywizmem.”
W 2013 Greim, za pieniądze otrzymane z BASF, opublikował artykuł naukowy broniący azolowych środków grzybobójczych. Z czasem dowiedziono ich szkodliwego wpływu na gospodarkę hormonalną. Profesor stoi także za publikacją sfinansowaną przez Monsanto, broniącą genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy MON863, choć niezależni naukowcy wykazali, że może mieć ona działanie toksyczne dla wątroby i nerek karmionych nią zwierząt.
W 2017 francuska gazeta Le Monde opublikowała informację, że 15 na 22 członków działającej przy KE komisji do spraw limitów ekspozycji na substancje kancerogenne, ma związki z ich producentami. Wśród nich znalazł się Helmut Greim, z jego pracą na rzecz koncernów (agro)chemicznych i ILSI. Niestety, poza francuską gazetą, instytucje unijne zdają się nie zauważyć w tym problemu…

Gary Marsh ma wyjątkowo długą historię działania na rzecz przemysłu, kiedy to oceniał wpływ na ludzkie zdrowie znanych toksycznych substancji takich jak formaldenyd czy wełna mineralna. W latach 70-tych i 80-tych jego badania finansowały koncerny takie jak: Monsanto, DuPont czy American Cyanamid, czyli producenci glifosatu, oraz giganci przemysłu energetycznego i naftowego tacy jak Shell czy Mobil.
W 1980 Marsh otrzymał pieniądze z Monsanto na przeprowadzenie badania dotyczącego przyczyn śmierci pracowników mających styczność z formaldehydem. Podobnie w latach 1989-1991 otrzymał on pieniądze, tym razem z organizacji Formaldehyde Institute zrzeszającej m.in. Monsanto czy Dow Chemical, by przejrzeć wyniki badań Narodowego Instytutu ds. Nowotworów, który wskazał na istnienie związku między formaldehydem a rakiem. Za to zapewne niemałe wynagrodzenie Marsh opublikował serię artykułów ww. czasopiśmie Regulatory Toxicology and Pharmacology podważających rakotwórczość tej substancji. Działania Marsha okazały się jednak nieskuteczne – w 2011 ww. instytut zaklasyfikował formaldehyd jako substancję, dla której dowiedziono rakotwórczy wpływ na ludzi.
Życiorysy „naukowców” broniących powszechnie stosowanych szkodliwych substancji, w tym glifosatu, w „niezależnych czasopismach” same w sobie są bulwersujące. Jednak to, co jeszcze bardziej w tym wszystkim szokuje to fakt, że instytucje odpowiedzialne za dbanie o nasze zdrowie i bezpieczeństwo zdają się je zupełnie ignorować. Przecież to od nich zależy w jakim świecie, środowisku i najbliższym otoczeniu będziemy żyć my i nasze dzieci. A może… te instytucje również można kupić?
O tym czy można i za ile, już w kolejnym, ostatnim z tego cyklu artykule.

Opracowanie na podstawie raportu przygotowanego przez Global2000.at : Xebola