INSPRO: Szansa na skuteczniejszą obronę suwerenności Polski w negocjacjach TTIP i CETA?

  • Protest TTIP

Z inicjatywy Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) rozpoczęły się prace nad powołaniem międzyresortowego zespołu ds. dwustronnych umów inwestycyjnych piszemy w dzisiejszej Informacji Prasowej

Ministerstwa wchodzące w skład zespołu mają przeprowadzić dokładną analizę potencjalnych skutków arbitrażu inwestycyjnego (ISDS – Investor-State Dispute Settlement) w transatlantyckich umowach TTIP i CETA, jak też w około 60 dwustronnych umowach (BIT – Billateral Investment Treaty) zawartych przez Polskę od lat 90. do dziś. To bardzo dobra wiadomość, ponieważ kwestia ISDS jest chyba najbardziej spornym i kontrowersyjnym elementem negocjowanej obecnie umowy między Unią Europejską a USA (TTIP), a także nieprzyjętej jeszcze umowy między UE a Kanadą (CETA), której negocjacje zakończyły się blisko dwa lata temu.

W przygotowanej przez MSP ocenie skutków regulacji przeczytać możemy m.in. o tym, że  przeprowadzone przez Komisję Europejską w 2014 r. konsultacje społeczne pokazały, iż system arbitrażu budzi wśród obywateli i obywatelek krajów członkowskich poważne zaniepokojenie (aż 97% osób biorących w nich udział opowiedziało się przeciw takim przywilejom dla korporacji), a organizacje pozarządowe w UE postrzegają go jako zagrożenie dla demokracji, finansów publicznych i porządku społecznego.

Parlamenty Francji, Austrii i Holandii ogłosiły, że nie zgodzą się na umieszczenie ISDS w umowach transatlantyckich. Podobne zastrzeżenia wyrazili też premierzy i ministrowie ds. handlu niektórych krajów UE. Polskie Ministerstwo Rozwoju zadeklarowało, że umowa handlowa ze Stanami Zjednoczonymi nie będzie wspierana za wszelką cenę i zostanie przyjęta przez Polskę tylko, jeśli będzie korzystna – największe wątpliwości resortu budzą właśnie rozwiązania sądownicze. Na niebezpieczeństwa związane z arbitrażem zwracał uwagę w swoich ostatnich wystąpieniach również wicepremier Morawiecki, dotąd wypowiadający się na temat TTIP bardzo optymistycznie.

Dotychczasowe doświadczenia wyraźnie pokazują, że mechanizm ISDS, który w teorii ma dawać inwestorom obu stron większe poczucie pewności, a dzięki temu zachęcać do inwestowania w UE i USA, służy jedynie wielkim korporacjom. Z bazy danych prowadzonej przez oenzetowski organ UNCTAD wynika, że Polska zajmuje 10. miejsce w rankingu najczęściej pozywanych w ramach systemu ISDS państw świata. Do końca 2015 r. była pozywana przez zagranicznych inwestorów na łączną kwotę ok. 10, 5 mld złotych. Największe pojedyncze odszkodowanie, które dotychczas wypłacił nasz kraj, dotyczyło firmy Eureko i wynosiło ok. 9 mld złotych – mniej więcej tyle, ile kosztowała budowa drugiej linii warszawskiego metra.

Powołanie międzyresortowego zespołu ds. dwustronnych umów inwestycyjnych nie rozwiązuje problemu ISDS, ale pozwala mieć nadzieję na wzmocnienie obrony suwerenności Polski w umowach TTIP i CETA i rozpoczęcie poważnej debaty publicznej na ten temat. Być może przyspieszy również realizację deklaracji Ministerstwa Skarbu Państwa z lutego br. o konieczności zrewidowania międzynarodowych umów o wzajemnym popieraniu inwestycji z innymi państwami (BIT) wewnątrz Unii Europejskiej i zamiarze wypowiedzenia przez Polskę tych, które narażają skarb państwa na miliardowe odszkodowania – mówi Rafał Górski z Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO). Najwyższy czas, aby priorytetem polskich elit stał się interes polskich obywateli a nie ochrona przywilejów międzynarodowych korporacji.