Czy modyfikowane genetycznie łososie trafią na talerze Polaków?

  • Łosoś

W listopadzie ubiegłego roku, amerykańska Agencja Żywności i Leków dopuściła do sprzedaży genetycznie zmodyfikowanego łososia, wyprodukowanego przez firmę AquaBounty Technologies. Jest to pierwsze w historii genetycznie zmodyfikowane zwierzę. Dodajmy, że bardzo kontrowersyjne…

Wraz z zezwoleniem hodowli opublikowano raport zawierający charakterystykę zmodyfikowanego łososia. Organizacja Food & Water Watch dopatrzyła się wielu nieścisłości oraz błędów w danych prezentowanych przez Agencję Żywności i Leków i niezwłocznie zgłosiła nadużycie ze strony organizacji. Przeinaczenia danych dotyczyły m.in. zawyżonych parametrów wzrostu zmodyfikowanego łososia, jak również metod jakie zostały zastosowane w czasie badań nad nim.

Reakcją Agencji Żywności i Leków na zarzut przekłamań w raporcie była jedynie poprawa części wskaźników. Sytuacja ta naświetla problem niezależności i rygoru naukowego w toku badawczym w Agencji Żywności i Leków. Szokujący jest fakt, że błędy w badaniach nad dopuszczonym do sprzedaży łososiem GMO nie są już wystarczającym argumentem do zablokowania produkcji niedokładnie przebadanego produktu. Podstawowe pytanie europejskich, w tym polskich konsumentów jest jedno: czy modyfikowany genetycznie łosoś trafi na nasze talerze?

Frankenfish

Obawy konsumentów potęgują odmienne zasady dopuszczanie produktów na rynek. W Unii Europejskiej obowiązuje tzw. „zasada przezorności”, która obliguje producentów do przedstawienia dowodów naukowych świadczących o braku negatywnego wpływu danego produktu na zdrowie, czy środowisko naturalne. W  Stanach Zjednoczonych należy zaś udowodnić jego szkodliwość, co jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe na takim etapie, zważywszy na brak możliwości dokładnego sprawdzenia (na co, jak podkreśla wielu naukowców potrzeba nawet pokoleń) oraz silną presję ze strony biznesu ponoszącego wielomilionowe inwestycje i chcącego szybko zarobić.

Nie znana jest również odpowiedź na pytanie: „jak ryby GMO wpłyną na naturalne ekosystemy?”. Bo chyba nikt nie wierzy, że nie dojdzie do przedostania się tego żywego eksperymentu do mórz i oceanów.

Przypominamy, że w USA nie ma obowiązku znakowania żywności będącej lub zawierającej GMO, co jeszcze bardziej może niepokoić w kontekście negocjowanej przez obie gospodarki umowy TTIP…